Magiczny monodram, który dotyka najgłębszych emocji
Julia Eisenbardt w swoim monodramie „Co by się nie pomarnowało”, wyreżyserowanym przez Pawła Srokę, przenosi widzów w świat pełen emocji i głębokich refleksji. Spektakl ten, choć pozornie prosty, stanowi wyjątkowe doświadczenie teatralne, które łączy elementy osobistej historii z uniwersalnymi tematami, takimi jak pamięć, strata i przetrwanie. Dedykacja otwierająca przedstawienie wprowadza widzów w intymną opowieść o prababci aktorki, jednak szybko okazuje się, że to tylko początek niezwykłej podróży przez czas i emocje.
Wejście w świat rytuałów
Od pierwszych chwil Julia Eisenbardt wprowadza publiczność w nastrój tajemniczości i duchowości. Aktorka z niezwykłą lekkością balansuje pomiędzy rzeczywistością a światem duchowym, nawiązując dialog z przeszłością. Wykorzystuje do tego proste, ale sugestywne gesty, takie jak rozdmuchiwanie mąki, które przywodzą na myśl dawne rytuały ludowe. Te elementy sceniczne nie tylko budują atmosferę, ale również podkreślają głęboki związek z tradycją i przeszłością rodziny.
Humor w obliczu tragedii
Choć spektakl porusza trudne tematy, takie jak wojenne losy rodziny czy tragiczne zdarzenia z przeszłości, Julia Eisenbardt zaskakuje widzów lekkością i humorem. Jej interpretacja nie jest prostym kontrastem, lecz świadomym wyborem artystycznym, który pozwala na przedstawienie traumatycznych doświadczeń w sposób przystępny i pełen współczucia. W pewnym momencie aktorka wciela się w postać dziadka, opowiadając o jego brutalnej śmierci z niezwykłą intensywnością, którą łagodzi humorem i śpiewem.
Refleksja nad przemijaniem
Kulminacją przedstawienia jest głęboki monolog dotyczący przemijania i „pomarnowanych” żyć. Julia zadaje pytanie o los myśli i emocji tych, którzy odeszli zbyt wcześnie. To moment, w którym aktorka łączy osobistą historię z uniwersalnym przesłaniem, skłaniając widzów do refleksji nad ich własnymi doświadczeniami i wspomnieniami o bliskich. Widzowie doświadczają pełni emocji, od zaskoczenia po wzruszenie, co czyni spektakl niezapomnianym.
Magia minimalizmu scenicznego
Spektakl wyróżnia się także swoim minimalistycznym podejściem do scenografii. Julia Eisenbardt korzysta z ograniczonych środków – jedynie drzwi na scenie, które stają się symbolem granicy między światem żywych a światem duchów. Taka oszczędność w środkach wyrazu podkreśla siłę aktorskiego talentu i głosu, który wypełnia całą przestrzeń teatralną. Mimo braku literackiego pierwowzoru, monodram ten jest przykładem autorskiego teatru najwyższej próby.
Sukcesy na scenie i poza nią
Monodram „Co by się nie pomarnowało” zdobył uznanie zarówno wśród publiczności, jak i krytyków. Spektakl został nagrodzony na licznych festiwalach, w tym na Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim i Tyskim Festiwalu Monodramów Motyf, co świadczy o jego wyjątkowej wartości artystycznej. Julia Eisenbardt, wykorzystując jedynie swój głos i charyzmę, potrafiła poruszyć widzów i skłonić ich do głębokiej refleksji nad życiem i śmiercią.
Podsumowując, „Co by się nie pomarnowało” to spektakl, który nie tylko bawi i wzrusza, ale przede wszystkim zmusza do myślenia. Jest to dzieło, które pozostawia trwały ślad w pamięci widzów, przypominając o kruchości życia i znaczeniu pamięci o tych, którzy odeszli zbyt wcześnie.
Źródło: facebook.com/jokis.jaroslaw

Teatr Kąt z Jarosławia prezentuje „Myszy i ludzie” na 47. Przeglądzie Teatrów Małych Form w Horyńcu Zdroju
Monodram „Córka ta matka” z Jarosławia zdobywa laury na ogólnopolskim przeglądzie teatralnym
Teatr Cienie awansuje do festiwalu Albertiana 2026!
Monodram o utraconych życiach: emocjonalna podróż w Teatrze
Emocjonalny monodram „Urodziny” Barbary Gembrowicz zadebiutował w nowym teatrze w Przemyślu
Orfeusz w Jarosławiu: Teatr Kreatury zadaje pytania o sens sztuki i cierpienia